SymbianOS.pl
Home Artykuły Telefony Nokia E50 - Długodystansowy test użytkownika

Nokia E50 - Długodystansowy test użytkownika

Jeden z Użytkowników forum SymbianOSa określał już o swój test Nokii E51 jako „musztarda po obiedzie” więc co można powiedzieć o moich wypocinach? Z pewnością można stwierdzić że jest to kolejny test z cyklu „długodystansowych” jak choćby ciekawy test Nokii E65. Nie będę rozpisywał się dokładnie o poszczególnych funkcjach ani opisywał skrupulatnie ich działania. Skupie się na tym co mnie w telefonie mile zadziwiło, a co rozczarowało. Spróbuję przybliżyć Wam tą niezwykłą, wartą uwagi słuchawkę.
Nie wiem co mnie tknęło po tylu latach( choć przymierzałem się do testu dawniej), ale postaram się opisać ten model rzetelnie i obiektywnie… choć chyba nie da się w moim przypadku, bo ten aparat nie jest dla mnie tylko zwykłą „komórą”.

Telefon z „tym czymś”


Do dziś pamiętam jak pewnej nocy już ponad 3 lata temu zbudził mnie prawie nad ranem, pozytywkowy dźwięk dzwonka w Nokii 1110…
- Mam ten telefon!
- Co?
- Mam ten telefon co Ci się podobał.
- Kto mówi?, ach to ty czego chcesz w środku nocy?
- Tak *** ( tu był obraźliwy epitet poirytowanego kumpla) Mam „ E-pięćdziesiątkę” za 500 stów jak dla Ciebie bierzesz czy nie?
W ten sposób na drugi dzień stałem się szczęśliwym posiadaczem tej Nokii. Nie myślałem nawet żeby go odsprzedawać z zyskiem, po tym jak go dostałem do łap, pierwszy raz widziałem go na żywo i już tak ze mną pozostał do dzisiaj.

E50 nie jest kolejnym plastikowym modelem z nic nie znaczącą numeracją do której przyzwyczaiła nas Nokia. Aparat spodobał mi się niemal od razu jak tylko go zobaczyłem w internecie, był jakiś taki wyjątkowy. Wszystko mi się w nim podobało, tylko ta klawiatura jakaś taka krzywa, brzydka… i ta cena …

Nokia E50


Trochę suchych faktów.


Nokia E50 nie jest pierwszym telefonem z Symbianem. Jest jednak pierwszym aparatem z lubianej i docenianej dziś „Serii E”. Tak musicie się z tym pogodzić on jest protoplastą dzisiejszych supernowoczesnych zabawek Nokii. Poczciwy staruszek?... Otóż ma jeszcze trochę ikry i nie usunął się całkiem w cień, choć model ten nie został w pełni doceniony, a wręcz był mocno krytykowany.

Do rzeczy. Aparat ma wymiary 113 mm x 43,5 mm x 15,5 mm, 70 cm3, wyświetlacz TFT 240x320 pokazujący 262 144 kolory i waży jedynie 104g. E50 wyposażono w nieco już dziś przestarzałego Symbiana 9.1 z interfejsem S60 3 edycji. Poza tym mamy do dyspozycji około 68MB pamięci wewnętrznej oraz możliwość instalacji kart microSD. Telefon ma słowem wszystko co powinien mieć. Pokornym życzeniem byłby WLAN i „szybki internet”.

System.


Symbian 9.1 z S60 3rd. Tak mogłem przeczytać w opisach telefonu. Co to było i z czym to się je dowiedziałem się dopiero po zakupie telefonu. Na początku szok. Jak wejść do menu?. Ile tu ikonek, gdzie są ustawienia? Jak wyłączyć ten dziwny motyw? Tak, pierwsze kroki były bardzo przyjemne bo lubię grzebać po menu. Nie przeszkadzało mi że jest wolny. Powiedzmy to wprost Nokia E50 jest najwolniejszym „symbianowcem” z S60 3rd. Ta różnica jest olbrzymia w porównaniu do E51 ale już niemal nie zauważalna w porównaniu z E65. Telefon lubi pomyśleć. Długo się wyłącza, jeszcze dłużej włącza. Czasem się zawiesi… No właśnie jak to jest z „zawiechami” E50? W moim przypadku telefon działał najsprawniej na jakimś starym oryginalnym sofcie. Gdy zaktualizowałem go po raz pierwszy w NSU, zaczął się wieszać przy nie udanej próbie wyszukiwania urządzeń bluetooth… Druga aktualizacja- wibracja zaczęła działać jak po upadku, słabo wyczuwalnie… znów klapa a miałem takie nadzieje… kolejny soft już nie wyszedł. Nokia wprowadzała nowe modele i zapomniała o swoim „pierwszaku”, szkoda.
Nie myślcie że walczę ciągle z zawieszającym się telefonem. Czkawkę łapie baaardzo rzadko. A odkąd znudziło mnie trochę instalowanie czegokolwiek, moja „E-pięćdziesiątka” chodzi płynnie i bez potknięć.

Funkcje.


Telefon wyposażono w wiele mniej lub bardziej przydatnych funkcji. Mamy oczywiście te podstawowe jak by się zdawało funkcje, jak robienie zdjęć czy odtwarzanie muzyki. Ten telefon służy raczej do rozmawiania i pisania. Zdjęcia (ja mówię żartobliwe na jego zdjęcia obrazki) wychodzą dość ostro z bliska jednak zaszumione jak „trza”. Muzyka też nie gra super, choć głośno.
Z tych ciekawszych choć nie przydatnych mamy funkcję odczytywania sms przez telefon. Fajnie gdy jedziemy autem, nie musimy narażać się na mandat. Było by zbyt pięknie. Niestety aplikacja, podobnie jak rozmowa na głośniku jest zbyt cicha. W prawdzie czyta sms’y, ale tak nie wyraźnie, że w aucie nie zrozumiemy zbyt wiele. Mamy aplikacje do nawigacji których niestety nie sprawdzałem, oraz aplikacje biurowe. Można przy ich pomocy odczytać coś w Wordzie czy nawet otworzyć prostą prezentację jednak z Excelem już sobie nie radził.
Nie sposób nie wspomnieć o sprawie najważniejszej, czyli komunikacji. Nokia ta jeśli tylko dysponuje choć dwoma „kreskami” mocy sygnału jest w stanie wygenerować bardzo czysty, nie przytłumiony głos rozmówcy w słuchawce. Co ważne głos jest też bardzo głośny. Jego moc wystarczy ustawić na 30% i jest ok., podczas gdy w innych telefonach musiałem już dawać na ponad 50% by uzyskać ten sam efekt. Nie można jednak tego samego powiedzieć o głośniku. O ile podczas odtwarzania muzyki gra jak wściekły o tyle przy rozmowie przez niego na głośności „full” już jest kiepsko.

Nokia E50


Wykonanie i ergonomia.

Tu właśnie jest pies pogrzebany. Ciężko jest jednym słowem czy nawet zdaniem opisać wygląd tego „fona”. Na pewno przyciąga spojrzenia( nadal). Nie można pozostawić go obojętnie. Forma, wielkość, użyte materiały, ich zgranie kolorystyczne i tekstury.

Nokia E50


Tak, to Nokia E50 odpowie niemal każdy maniak komórkowy spytany o markę telefonu przez który rozmawia facet na drugim końcu autobusu… Telefon jest rozpoznawalny. Z bliska dostrzeżemy jeszcze delikatną fakturę blaszek wokół wyświetlacza, wytłoczony w niej napis „NOKIA” Łapiemy „fona” w łapę… Nie szybko go wypuścisz a już na pewno sam przypadkiem nie wypadnie. Tak, świetnie leży w dłoni. Nie za cienki, odpowiednio wyważony. Został stworzony do obsługi jednym kciukiem. Niektórzy porównują go do „kultowej” Nokii 6310i. Tak, ale tylko pod względem wygody obsługi i jakości wykonania są podobne. Trzeba ten mit obalić. Nokia 6310i mego kumpla żyła nieprzerwanie ponad 2 tygodnie i była niemal prosta do bólu i niezawodna w tym do czego została stworzona – utrzymywaniu kontaktu dłużej niż konkurencja… Mi kształt przywodzi bardziej na myśl bardzo udany model 6610.

Nokia E50


W dużej mierze telefon jest pokryty blaszkami aluminiowymi. Wokół wyświetlacza, pod klawiaturą, tylna klapka baterii. Reszta jest plastikowa. Ale co to za plastik. Nie zwyczajny jak w tanich modelach. Jest najwyższej jakości. Nie pęka, nie łapie rys ani się nie przebarwia. Nie spotkałem się jak do tej pory z lepiej wykonanym modelem niż Nokia E50. Być może jeszcze nokie E61, E61i, E71, ujdzie jeszcze E65 i E51 są wykonane w starym dobrym stylu. Jednak dzisiejsze maszyny z Serii E (i tu się narażę użytkownikom ) zmierzają w złym wg mnie kierunku. Nokia szuka złotego środka? „N-ki” są coraz to mniejsze, zgrabniejsze i lepiej wykonane, a nowe modele serii E oferują coraz lepsze multimedia kosztem jakości wykonania… łezka się w oku kręci.

Nokia E50


…Tylko ta klawiatura jakaś taka krzywa, brzydka… Złudzenie. Telefon posiada jedną z najlepszych, i najwygodniejszych klawiatur w jakie klikałem (prawie tak wygodna jak w Nokii 1110, „klik” klawisza w połowie tak przyjemny jak w Nokii 6020). Wybaczcie porównywanie do tych Nokii a brak do innych marek. Wierzcie na słowo bawiłem się wieloma telefonami, ale tylko 1110 i 6020 miały super wygodne klawiatury. Nokia musiała wydać kupę kasy na zaprojektowanie tego telefonu i samej klawiatury. Inżynierowie naprawdę się postarali. Pisanie na niej to sama przyjemność. Każdy klawisz leży tam gdzie powinien, chodzi precyzyjnie, lekko, bez zacięć. W tej Nokii chyba nie da się nie wcisnąć klawisza… sztuką jest też wcisnąć nie ten co chcemy (oczywiście po obyciu z klawiaturą). Nie może być jednak tak idealnie. Uwagę zwracają dwa mniejsze klawisze umieszczone pomiędzy funkcyjnymi i „słuchawkami”. Mowa o klawiszu menu i „c” (zresztą bardzo przydatnych). Kto je tak umieścił? Przecież na pewno będę ich „szukał pod palcem” I tu z pomocą przychodzi nam owe „brzydkie” profilowanie. Po paru wciśnięciach klawisze same odnajdują się pod palcem i wciskamy to co chcemy: albo menu, albo lewy funkcyjny, albo zieloną słuchawkę, mimo że kciuk przysłania je wszystkie… Brawo Nokia.

Nokia E50


Jeden mankament to dżojstik. Ale czy do końca? Nie można go całkiem zrugać. Chodzi precyzyjnie, szybko łapie lekki luz. Dziś po trzech latach jest on nieco większy, jednak nadal „dżoj” działa precyzyjnie. Trzeba mu przyznać że po dłuższym używaniu męczy palec, wżyna się w skórę ostra krawędzią… jednak nie zapominajmy o przeznaczeniu modelu… przeciętny biznesmen nie spędza godzin na zabawie po menu.

Nokia E50


Poza tym wszystkim mamy jeszcze do dyspozycji cztery klawisze po bokach. Z lewej głośność rozmów i aplikacji, z prawej klawisz kontaktów( super sprawa) i znany nam ołówek. Wiele osób krytykowało te klawisze. To nie prawda że są nie wygodne. Kciukiem wciska się je bez problemu, nie trzeba wbijać w nie pazura. Poza tym są przykryte elastyczną miłą w dotyku szarą gumą.

Nokia E50


Nieudaną natomiast rzeczą jest górny włącznik/wyłącznik telefonu. Jego już jest ciężej wcisnąć i szybko się odkształca i niszczy. Choć jeśli nie używa się do tego celu paznokcia może wyglądać przyzwoicie nawet po trzech latach.
Muszę jeszcze wspomnieć o pop-porcie. Jaki jest w większości wiemy… Szybko się wyrabia i podłączone do niego słuchawki rozłączają się w kieszeni lub trzeszczą. Na szczęście kabel do transmisji danych działa bez zarzutu.

Jeszcze tyle rzeczy do opisania, a już taki tasiemiec… Okienko wyświetlacza umieszczone jest we wgłębieniu, jednak i bez tego rozwiązania spełnia swe zadanie bo jest nie zwykle odporne na zarysowania. Głośnik umieszczono jakby w tubie wewnątrz obudowy. Można go przez to łatwo wyciszyć… wystarczy przyłożyć palec by telefon zamilkł jak zaklęty.

Podsumowanie.


Ogólnie jednym zdaniem Nokia E50 jest to telefon bardzo dobrze wykonany, wygodny w obsłudze i ergonomiczny, z bardzo słabym firmware. Trochę żałuję że robiłem aktualizacje ale kto wiedział czym to grozi… Muszę przyznać że w czasie mojego użytkowania tego aparatu miałem chwile zwątpienia. Jak chciałem go „ukarać” rzucałem go jednak na łóżko zamiast o ścianę. Raz nawet próbowałem go złamać - nie udało się na szczęście. Wiele razy mi wypadł. Parę razy na twarde podłoże. Trochę się po obijał gdy zgubił się w aucie podczas jazdy. Nie bał się deszczu, ani zaparowanej łazienki. Ręce brudne z ropy czy benzyny też nie zrobiły na nim wrażenia. Jak telefon wygląda po trzech latach pracy, oceńcie sami na „artystycznych” zdjęciach, ponieważ dla mnie jest on dziełem sztuki. Tak naprawdę nie mogę mu nic zarzucić. Po prostu twardy skurczybyk.

Zmieniony ( Piątek, 16 Październik 2009 00:31 )  

Polecamy



PDA.pl



Skąpiec

RSS