Nie będę szukał najlepszego telefonu świata, bo nie ma to sensu. Podobnie jak w przypadku aut, taki telefon nie istnieje. Zależnie od kryteriów, najlepszym modelem może okazać się Nokia 1100 a najgorszym szmelcem wart kilka tysięcy najnowszy smartfon od HTC. Przecież jeden może powiedzieć, że telefon musi być z OS-em, drugi powie, ze on woli szybką maszynę z dobrą jakością rozmów, jeszcze inny będzie chciał dobry aparat i MP3, ktoś dojdzie do wniosku że to „cegły” i najlepszy jest mały telefon z klapką a jeszcze inny stwierdzi, ze najlepsze modele to te udaroodporne.
Po co więc to piszę? Ano w 2008 roku, problemem stało się zakupienie telefonu.
Ktoś czyta powyższe zdanie i pewnie puka się w głowę myśląc „co to za problem, przecież na rynku są tysiące modeli?”. Ano właśnie. Od zawsze, w momencie kupna danego telefonu, wiedziałem już mniej więcej jaki model będzie jego następcą, jak tylko stanieje do odpowiedniego poziomu. W tym momencie, niestety nie widzę godnego następcy mojego obecnego telefonu. Fakt – modeli są tysiące, ale w każdym jest jakiś poważny feler albo wredna dysfunkcyjność.
Nokia N82. Jest wyposażona praktycznie we wszystko, ma świetny aparat i Symbiana w wersji 9.2. Co z tego, skoro jest wykonana z fatalnych materiałów, a jej obsługa po prostu toporna i niewygodna.
Marketing niszczy komórki?
Nie ma problemu z kupnem idealnie prezentującego się na papierze telefonu komórkowego. Za relatywnie niewielkie pieniądze, mamy dostęp do telefonów z OS-ami, z aparatami o matrycach wielkościami odpowiadającymi dobrym kompaktom, głośnikami stereo, odtwarzaczami MP3, radiem i wyświetlaczami o parametrach lepszych niż monitory LCD sprzed jeszcze kilku lat. W czym więc problem? Ano w tym, ze to ciągle telefon. Jest to narzędzie, które powinno nam zapewnić dobrą jakość rozmów i wygodna obsługę. Jako, ze jest to urządzenie mobilne, powinno gwarantować jak najdłuższą „suwerenność”, a jego konstrukcja powinna zapewniać wygodną obsługę poza domem.
Sony Ericsson P1i. Biznesowy telefon oparty na platformie UIQ. Jednak słaby procesor, soft z błędami oraz mała ilość oprogramowania znacząco zmniejsza jego użyteczność.
Niestety, tonący w parametrach telefon, zapewnia jedynie przeciętną jakość rozmów, bateria starcza na kilka godzin, a system operacyjny działa wolno i niestabilnie.
Dlaczego? Winę za ten stan rzeczy, ponosimy my sami, a właściwie nasza ignorancja. Marketingowcy wiedzą co ludzie lubią... lubią duże liczby, nawet jeśli nie przekładają się one na lepszą funkcjonalność. Dlatego producenci, tak jakby mieli jakieś kompleksy, ładują w telefon 8 Mpix aparaty, które zupełnie sie nie sprawdzają, ogromne rozdzielczości w malutkich wyświetlaczach, 24-bitowe palety kolorów – bo to ludzie lubią.
Dlatego kupić bezużyteczny gadżet jest bardzo łatwo, ale znalezienie telefonu z tzw. „krwi i kości” jest niemal niemożliwe.
Ten jedyny
Spróbujmy więc może zbudować taki telefon, który byłby idealny. Weźmy ze wszystkich najlepsze cechy i odrzućmy resztę.
iPhone. Rewolucyjna technologia i wydajny OS. Jednak braki w funkcjonalności, kiepski aparat i brak fizycznej klawiatury właściwie przekreśla go jako udaną konstrukcję.
Załóżmy, ze ma to być telefon z najwyższej półki. Takie założenie jest niezbędne, bo przecież drobiazgi o których napiszę później będą całkowicie bezużyteczne, dla sportowca, osoby starszej czy kobiety nade wszystko wielbiącej piękne małe kształty zamknięte od góry klapką.
Ten kto szuka taniego solidnego telefonu, też sie zawiedzie. Więc należy na początek ustalić, że szukamy full-wypasionego telefonu klasy Nokii N95, najdroższych SE czy HTC.
Na początek funkcjonalność. Szukamy telefonu z systemem operacyjnym, zatem musi on posiadać wygodną klawiaturę. Powinien być ani za duży, ani za mały.
Tu wzorem mogłyby być, telefony w WM, czyli np. HTC lub Sony Ericsson XPERIA X1. Ten drugi wygląda na dobrze wykonanego, w dodatku ma wysuwaną fajną klawiaturę.
Wymiary 110 x 53 x 16,7 mm – czyli tyle ile być powinno. Bierzemy zatem ten model, pod warunkiem jednak, że ma wykonanie znane z produktów SE a nie HTC czy, o zgrozo, najnowszych smartfonów Nokii.
W pierwszym rzędzie, należy wywalić ten beznadziejny ekran o rozdzielczości 800x480 pix. Zastąpiłbym go ekranem z modelu iPhone 3G. Ekran ten ma rozdzielczość 320 x 480 i wielkość 3,5”. Zrezygnowałbym jednak ze sztucznego softwarowego podbijania kolorów do 16 milionów i zostawił 262 tysiące, a nawet samo 65 tysięcy.
Telefon stał by się szerszy i dłuższy, mając tym samym wymiary 115 x 62,1 x 16,7 mm (gdzieś w końcu trzeba upchnąć ten wyświetlacz). Ten jeden cm wszerz chyba większej różnicy nie zrobi, a sam wyświetlacz miałby już jakiś sens. Do tego oczywiście czujniki z tego samego modelu.
Telefony marki HTC. Wygodne smartfony z WM i sporymi możliwościami. Jednak producent wyposaża je w słabe baterie a jakość multimediów (aparat) stoi na niskim poziomie.
Jeśli chodzi o sam system, to chyba pozostałbym przy WM, chociaż Mac w iPhone robi całkiem miłe wrażenie. Dobrze byłoby połączyć funkcjonalność tego pierwszego z szybkością i elegancją tego drugiego.
Teraz bateria. SE robi całkiem dobre baterie, więc chyba pozostałbym przy ich litowo-polimerowej 1500 mAh. Jest nadzieja, ze te kilka dni by na tym popracował.
Jakość rozmów, choć w SE jest bardzo dobra (tu pozdrawiam Nokię), to wymieniłbym system nagłaśniająco mikrofonowy wraz z anteną GSM, na te stosowane w najdroższych modelach telefonów firmy NEC. Rozmawiałem z wielu modeli, ale jakość rozmów w tych telefonach, naprawdę robi wrażenie.
Telefony BlackBerry. Bardzo dobre wykonanie i dopracowany soft. Niestety na Polskim rynku niemal niespotykane, co wiąże się z zerowym supportem.
Skupmy się teraz na sterowaniu. Zamiast dotykowego manipulatora (nie wiem jak to się fachowo nazywa), i tych dziwacznych przycisków, wstawiłbym kulkę taka samą jak w modelach telefonów BlackBerry. Do tego normalne przyciski po jej lewej i prawej stronie, czyli po jednym funkcyjnym i klawisz z zieloną oraz czerwoną słuchawką.
Aparat wstawiłbym z Nokii N82, a odtwarzacz i cała jego elektronika, niech będzie z SE W950i. Do tego oczywiście normalne gniazdo jack stereo zamiast jakichś dziwactw. Jak już jesteśmy przy gniazdach, to zamiast SE portu, dałbym dwa oddzielne gniazda: jeden miniUSB a drugi do ładowarki na wzór tych z telefonów Nokii.
Pamięć wewnętrzną, zwiększyłbym do 2 GB + zostawił gniazdo na karty pamięci microSD. Dzięki temu, jak ktoś by potrzebował mniej niż 2 GB, to nie musiałby kupować karty.
Motorola ROKER E8. Dobrze brzmiący Linux ale w praktyce słabo wykonana z niewygodnym interface konstrukcja.
No i tak sie patrzę, ze to chyba wszystko. I niech to ktoś teraz zbierze w kupę, zrobi, żeby dobrze działało i mamy znosząca jaja, pełno mleczną maciorę.
Bez ładowania się w zużywające energię wodotryski, a pieniądze zaoszczędzone na marketingu i komórkowym „wyścigu zbrojeń” można przeznaczyć na lepsze materiały oraz rozwijanie naprawdę pożytecznych technologii.








