Co w artykule:
- Wybór czytników stacjonarnych, przenośnych.
- Różnice pomiędzy tanim, a firmowym.
- Wady i zalety poszczególnych rodzajów czytników.
Stacjonarny all-in-one czy przenośny adapter MMC <=> USB
Ja ze swojej strony polecę stacjonarny. Postaram się opisać plusy i minusy jednego i drugiego rozwiązania.
Plusy:
Minusy:

Przenośny adapter
Plusy:
Minusy:

Stacjonarny, ma tą przewagę, ze starczy na dłużej. Jeśli dziś masz SX-a, jutro możesz mieć SE i z kart MMC, musisz przerzucić się na karty MS. Podobnie jeśli dokupisz cyfrówkę np. Olympusa (karty xD) lub taką z obsługą CF. Wszystko to bez problemu obsłuży najprostszy nawet all-in-one, a jeśli uprzesz się na adapter, to w najlepszym wypadku, będziesz ich potrzebował 4 różnych modeli. Podobnie dodatkowe koncentratory… marnujesz jedno USB w komputerze, a zyskujesz 3-4 nowe.
Jaki ma być?
'52 in one', czy może wystarczy „5 in one”… a może jedynym sensownym wyjściem jest kupno „all in one”?!

Zasadniczo wszystko jedno. Jeśli czytnik ma 4 sloty, to najprawdopodobniej jest w stanie obsłużyć wszystkie dostępne formaty kart. Różnice w liczbach przed „in one” to chwyt marketingowy. Zasadniczo powinno być 4 w jednym… bo czytnik obsłuży 4 typy kart. Ale jeśli dodamy do tego odmiany MMC+, MMC RS, MMC DV, MS pro, MS DUO itp., to zrobi się tych rodzajów kilkadziesiąt. Wtedy można dalej opisać, ze czytnik działa z 4 rodzajami czyli MMC/SD, MS, CF i SMC/XD lub wypisać wszystkie działające odmiany i dać dumny napis 52 w jednym.
Markowy, czy bezfirmowy?
Jeśli chodzi o markę, to czytniki można podzielić na 3 grupy:
5,10,15?
Ludzie twierdzą, ze nie ma różnicy pomiędzy czytnikiem za 5 zł i tym za 80 zł. Czy to prawda?
Są to, jak mawia marszałek Dorn, kłamstwa i półprawdy.
Kłamstwa (czyli co je różni):
Półprawdy (czyli co się częściowo zgadza):
Wydajność? Czyli co?
Jest to szybkość zapisu i odczytu danych. Jeśli chodzi o wydajność, to czytniki dzielimy na 3 grupy:
Czytniki markowe, to w ok. 80% urządzenia wydajne, w 20% średnio wydajne
Czytniki półmarkowe, to w ok. 50% urządzenia średnio wydajne, w 30% wydajne i w 20% mało wydajne.
Czytniki bezfirmowe, to w ok. 60% urządzenia mało wydajne, 30% średnio wydajne, i w 10% wydajne
Jak jest z działaniem bez sterowników?
W przypadku markowych czytników – całkiem nieźle. Jednak jeśli produkt no-name, ma dumny napis PnP na obudowie, to lepiej dwa razy się zastanowić. Produkty bezfirmowe są słabo wykrywane… ot przykład mój i mojego kumpla. Kumpel kupił czytnik noname, bez sterowników… miał być wykrywany przez system. Niestety… raz go system wykrywał – raz nie. Ja kupiłem też niby wykrywalny, ale producent dodał sterowniki. Sytuacja była tak sama… raz działał, raz nie. Na szczęście po instalacji sterów, czytnik jest wykrywany bez najmniejszych problemów. Wnioski? Lepiej nie kupować bez-sterownikowych czytników, chyba, ze mają ratunkową płytę ze sterownikami w zestawie. Nie sugeruj się tym, że stery można pobrać z sieci. Jak czytnik kosztował 5 zł i nie ma na nim nazwy producenta, lub brzmi ona egzotycznie, to pewnie nie ma też śladu o jego istnieniu w sieci (a jak już to w postaci Chińskich krzaczków).
Czy transfer na pudełku jest gwarancją faktycznego transferu?
Nie. Dużo zależy też od użytej karty… od jej producenta, typu, technologii wykonania.
Co to za różnica, czy czytnik jest interface USB 1.1 czy USB 2.0?!
USB 1.1 zapewnia urządzeniu maksymalną prędkość 1,5 MB/s, która jest znacznie niższa od prędkości typowej karty pamięci flash. Dopiero interfejs USB 2.0 High-Speed o teoretycznej przepustowości 480 Mb/s jest w stanie zapewnić czytnikowi odpowiednią szybkość.
Konkluzja
Konkretny wybór pozostawiamy Wam, drodzy czytelnicy. Ważne, żeby działało, prawda?








